Wieczór z Aniołami

10.12.2014 r.

DSC_0020Dnia 10 grudnia o godzinie 13tej wyruszyliśmy do Puszczykowa na „Wieczór z Aniołami”, który był podsumowaniem konkursów plastycznych, literackich i muzycznych. Spotkanie zostało zorganizowane przez Środowiskowy Dom Samopomocy – Dom Pomocy Maltańskiej oraz Powiat Poznański. Impreza ta rozpoczęła się od powitania zaproszonych palcówek i przybyłych gości. „Wieczór z Aniołami” ma klimat zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia.  Dodatkowo w  świąteczny nastrój wprowadzili nas występujący ze swoim programem uczestnicy z 12 placówek oraz znany już nam zespół Strefa Zero. W trakcie przerwy można była spróbować świątecznych ciast i napić się kawy, herbaty a nawet barszczu. Impreza po raz kolejny odbyła się w salce przy kościele. Całe pomieszczenie udekorowane było pracami, które zostały wysłane  na konkursy plastyczne.  W trakcie przerwy odszukaliśmy wszystkie nasze prace plastyczne i rękodzielnicze. Teksty wysłane na konkurs literacki znaleźliśmy w specjalnie wydanym Tomiku „Idą święta…”. Poniżej prezentujemy teksty naszych uczestników. Po części artystycznej zostały wręczone nagrody we wszystkich konkursach, nasze „arcydzieła” niestety nie zajęły żadnego miejsca w tym roku. Na pocieszenie otrzymaliśmy karton wyrobów z pracowni artystycznej uczestników zajęć  z ŚDS -Domu Pomocy Maltańskiej.

Teksty naszych uczestników na konkurs literacki.

Prezentowane poniżej teksty brały udział w konkursie literackim w kategorii „Święta w zaciszu mojego domu”.

„Święta w zaciszu mojego domu”

Święta to taki czas kiedy wszyscy razem. Trzeba talerze umyć, lampy trzeba umyć – mi to nie wychodzi. Jak jest już wieczór wigilijny to patrzę w niebo, czy już jest pierwsza gwiazdka. Wtedy oznacza, że do stołu zasiąść czas. Śpiewamy kolędy. Po kolędach śpiewamy kolędy i przychodzi gwiazdor. Potem dajemy prezenty i idę spać. Jest szopka, buty Mikołaja, choinka jest i takie coś : prezenty. Siadam na kanapie i ktoś mi daje (Mama), a Dagmarze daję ja, mamie i tacie daje gwiazdor. Wtedy patrzę co jest w środku: zobaczę, zobaczyłem … otworzyłem… patrzę i … coś tam wyszło i… już wiem !!! Jakieś płyty dostałem z kolędami. Taaak!!! Przeboje . W drugie święto to goście przyjeżdżają. Przemka zaprosić na święto i wszystkich ludzi z Baranowa. Jest śnieg na dworze, zimno i mocno wieje wiatr. Tak wieje że nie wolno wyjść z domu. Ten wiatr nazywa się Ksawery. Wszystko zasypał; ulice, domy i warsztat. A Przemek nie wiem co dostał. Ja wiem: chyba rózgę dostał. I to były miłe święta. Chcę mieć święta przez cały rok, aż do stycznia, aż do sylwestra. I to wszystko.

Mateusz Szymański

„Moje własne święta dawniej i teraz”

Kiedy mieszkaliśmy z całą rodziną w sensie mama Ewa, tata Andrzej, siostra Monika to te święta były na prawdę piękne, bo czekało się na nie. Była też z nami cała rodzina: brat Marcin, brat Tomek, brat Krzysztof i ja jako najmłodszy członek w rodzinie. Siostra Monika najmłodsza, siostra Agnieszka i siostra Kasia. Moi bracia są ze swoimi żonami i dziećmi. Siostry też są, oprócz Moniki bo wyleciała do Anglii dwa lata temu w listopadzie. Ja jednak najbardziej wspominam święta, gdy był w naszym gronie mój tato. Teraz zawsze każdemu mówię, że tak na te święta już nie czekam, bo one dla mnie są smutne, ponieważ właśnie wtedy kiedy byliśmy w całym komplecie mój kochany tata nas wszystkich zostawił. Ale i tak zawsze jest on w moim sercu nawet gdy nie są święta. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć wieku, ale moja rodzina była poruszona, jak razem z telewizorem śpiewałem kolędy. Potem siadaliśmy razem do wieczerzy wigilijnej. Tam dzieliliśmy się opłatkiem. Później jedliśmy razem kolację. Po zjedzonej kolacji i pozmywanych naczyniach sprawne osoby wychodziły i oczekiwały na Gwiazdora i patrzyły którędy on wejdzie. My dowiedzieliśmy się, że wchodzi przez komin. Kiedy już ten Gwiazdor do nas dotarł zadawał nam pytania: -Czy byliście grzeczni ?
My odpowiadaliśmy że tak. Kiedy mama mówiła, że byliśmy jednak niegrzeczni dorośli i dzieci chowali się pod stół. Oni wszyscy chowali się pod stół, a ja miałem najgorzej bo nie mogłem się schować. I tak Gwiazdor mnie znalazł i dostałem lanie. Ale Gwiazdor moją rodzinę gonił i też im się dostało, choć dzieci strasznie się bały i uciekały. Ale potem kazał nam zmówić pacierz. Kiedy zmówiliśmy pacierz to ten Gwiazdor się zlitował i zostawiał nam swoje prezenty. Sprawnym osobom zostawił pod choinką, a mi podał. Ja byłem z tych prezentów bardzo zadowolony, ale były też takie święta, kiedy tata już z nami nie był to ja wymarzyłem sobie prezent i nie spodziewałem się, że go dostanę. Tym prezentem był radiomagnetofon na płyty w formacie mp3 i audio. Poruszony ze łzami w oczach ze swoimi braćmi otwierałem te radyjko. Tak że musieliśmy poczekać na drugi dzień, bo ze szczęścia latały mi ręce i nie można mi było nic pokazać, bo bałem się, że to nowe radio zepsuje. Dostałem go od 4 osób: Tomek, Marcin, Justyna i Kaśka. Jak już po wieczerzy byliśmy to graliśmy w Chińczyka, w karty w tysiąca albo w wojnę. O 12ej bracia i siostry szli z mamą na pasterkę, a jedna siostra ze mną zostawała. A teraz mama zostaje, a inni idą na pasterkę do kościoła w Kiekrzu. Ja jako najmłodszy brat z wielką uwagą czekam na te pasterkę i słucham jej w telewizji. A potem kiedy się rano obudzę nie mogę uwierzyć, że ta noc tak szybko zleciała. Wcześniej przychodziła też do nas ciocia Barbara, wuja Wiesław i babcia Kazimiera. Co roku odwiedza mnie moja ulubiona sąsiadka, z którą jestem mocno zżyty. Na imię ma Hanka, ma też jednego syna i córkę. I oni też przynoszą mi paczkę ze słodyczami.
Zadałem mamie pytanie jakie święta lubi najbardziej? Odpowiedziała Gwiazdkowe, bo one są piękniejsze i lubi jak jest choinka w domu, a ja do mamy odpowiedziałem, że już tak na nie nie czekam.

Piotr Iwański

Prezentowany poniżej tekst brał udział w konkursie literackim w kategorii „Bożonarodzeniowe potrawy”.

„Burszcz Ukraiński”
-ziemniaki, fasola, marchewka, por, seler, pietruszka, fasola biała, kapusta, pieczarki, bakłażan, pomidor, płatki róż, skórka z pomarańczy bądź limonki, śmietana, pestki dyni i słonecznika, dynia, mleko kokosowe, buraki.

Pół kilo ziemniaków pokroić w kostkę
Całą siatkę fasoli obrać i pokroić w paski
Marchewkę obrać pęczek pokroić w plastry
3 pory obrać z warstw
9 selerów obrać ze skóry i utrzeć na tarce na grubych oczkach
Pietruszkę 10 sztuk posiekać na drobną kostkę
Kapustę pokroić w kawałki 5 główek kapusty
Wrzucić na gotującą się wodę do garnka
Przyprawić całość, pół godziny gotować
11sztuk fasoli białej obrać z skórek i wrzucić do garnka
20 opakowań pieczarek posiekać na drobno i dusić w osobnym garnku na wolnym ogniu
Bakłażan pokroić na plastry i przypalać na ogniu 18 sztuk
19sztuk pomidorów wyparzyć i obrać skórkę z pomidora, pokroić na kostkę wrzucić poduszone do garnka
60 róż obrać z płatków, które dodać cały czas mieszając, aż zrobi się konfitura
Konfiturę wrzucić do garnka
33 sztuki pomarańczy obrać ze skórki dookoła przypalić na brązowo, dodać cynamon, 7-6 limonek dodać także, obrać ze skórki i zarumienić na złocisty kolor.
9 – 10 opakowań śmietany 36 dodać pod koniec gotowania Burszczu
Ukraińskiego
5 – 8 opakowań pestek dyni i słonecznika podsmażyć na patelni wrzucić do zupy
1 całą dynię ważąca 36 kilo obrać ze skórki i pokroić na kostkę ,dodać do garnka z wodą i innymi składnikami
30 puszek z mlekiem kokosowym wlać do garnka z wszystkimi składnikami
14 sztuk buraków
Buraki zetrzeć na drobnych oczkach
Wszystkie składniki dodać do pozostałych składników dolać śmietanę i mleczko kokosowe całość zabielić i zblenderować
Gotować godzinę na wolnym ogniu Burszcz Ukrainski
Dodać przyprawy i 15 minut gotować we wannie na podwórku . Rozlać do miseczek chochlą. Życzę smacznego.

Weronika Szulc