Potańcówka „Na ludowo”

26.02.2014 r.

DSCN0784W karnawałowym miesiącu lutym zorganizowaliśmy potańcówkę „Na ludowo”. Przygotowania trwały ok. 3 tygodni. W tym czasie nasi uczestnicy uczyli się tradycyjnych polskich tańców i pieśni, wycinali wycinanki.

Zabawę rozpoczęła pani Asia Laboga akompaniując na pianinie do wspólnie śpiewanych piosenek. Następnie wszyscy razem zajęliśmy się wycinankami, którymi udekorowaliśmy salę. Po tym udaliśmy się na słodki poczęstunek z owoców podarowanych przez rodziców i wspólnie wykonanych placków. Najważniejszym momentem wieczoru było pojawienie się „niespodzianki”: muzyków pod przewodnictwem Macieja Filipczuka grających do tańca na: skrzypcach, basach radomskich i bębenkach. Przy akompaniamencie ludowej kapeli zatańczyliśmy wspólnie tańce „Chodzony” i „Klapok” oraz zabawy ludowe: „Przepióreczka”, „Roztropek” i „Budujemy mosty”. Niezwykle miłe było to, że rodzice śpiewali z nami, pomimo że nie brali udziału w przygotowaniach; znali te melodie z dawnych lat, kiedy tradycja była jeszcze żywa. Na szczególną uwagę zasługuje szczere zaangażowanie całego zespołu terapeutów, a szczególnie pani Anety Knaupe, która od zespołu „Lusowiacy” wypożyczyła kilka kompletów pięknych oryginalnych strojów ludowych z różnych regionów Polski.

Bardzo cenne były wspomniane przygotowania, które odbywały się przy akompaniamencie wspólnego śpiewu i bębenków z towarzyszeniem ciszy, niemal  bez udziału mechanicznych źródeł dźwięku. U naszych uczestników dało się zaobserwować uspokojenie, satysfakcję, a nawet wrażenie błogiego zadowolenia. Obcowanie z kulturą ludową jest prostym doświadczeniem i jednocześnie pięknym przeżyciem; powrotem do korzeni, które warto pielęgnować.

Zbigniew Polaczyk

muzykant podmiejski

Tańczyliśmy ostatnio razem i robiliśmy kółka, klękaliśmy i para za parą. A potem robiliśmy z panią Anetą wycinanki. Rodzice też robili. Przed tańcówką ćwiczyliśmy tańce. Byliśmy przebrani w stroje brązowe, różowe i niebieskie. Były soki, słodkie, kawa, owoce. Panowie i panie byli i grali na skrzypcach i bębenkach. Byli goście i rodzice byli też i robili to samo co my: wycinali i tańczyli. Ja o ósmej wracałam samochodem.

Marzena Dębska